Dzisiaj:39
Wczoraj:101
W tygodniu:356
W miesiącu:1444
Ogólnie:152645

Twoje IP: 54.82.93.116 czwartek, 15, listopad 2018 08:24

Kto jest online

Goście: 7 gości online

Afryka 5 2018 01

Ostatnie zadania

Po porannej poniedziałkowej Eucharystii zabraliśmy nasze bagaże i pożegnawszy się z księdzem Szymonem i pracownikami parafii wyruszyliśmy w drogę. Pobyt i praca w Bagandu nadwątliły nasze siły, nic więc dziwnego, że długą podróż powrotną do Bimbo niektórzy z nas przespali. W połowie drogi złapała nas tropikalna ulewa, a strugi deszczu lejące się z nieba zamoczyły wiezione „na pace” bagaże. Pierwszy raz doświadczyliśmy tego żywiołu jadąc samochodem i ... było po prostu niebezpiecznie. Po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy realizować ostatni etap naszego stażu: przygotowanie na powrót do Polski, czyli zakup pamiątek, sprzątanie i odpoczynek.

Następny dzień przeznaczyliśmy na wypoczynek. Nie obyło się jednak bez drobnych spraw do załatwienia – chociażby niedzielna składka, którą przyszło nam policzyć. Po południu poznaliśmy księdza Pawła Wróbla, który właśnie wrócił z urlopu z Polski, przywożąc polskie słodycze i nowiutki czajnik.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny było szczególnym wydarzeniem dla miejscowych stowarzyszonych w Legionie Maryi. Od wtorku panie i panowie należący do tej grupy trwali na modlitwie i wieczornym czuwaniu, by rano, wraz ze wschodem słońca obchodzić uroczystość. Uczestnictwo we Mszy Świętej było wspaniałą okazją by zaznać prawdziwej radości wyrażanej śpiewem i tańcem. Swoją drogą, zadziwiający jest spontaniczny sposób wyrażania wiary mieszkańców Afryki. Zadziwiający dla nas, przyzwyczajonych do podniosłych tonów muzyki i majestatycznych kroków celebransa. Można zapytać: który model jest lepszy? Czasami sądzę, że zatraciliśmy zdolność do prawdziwego świętowania Dnia Pańskiego, stał się on dla nas rutyną. A właśnie nasz brak zaangażowania i radości wyraża się w smutnym przeżywaniu Eucharystii. W Afryce jest inaczej: tutaj ludzie potrafią modlić się w ciszy i potrafią także tańczyć na Mszy. Poza tym parafianie są bardzo zaangażowani w życie wspólnoty przez przynależność do wielu działających przy parafii grup.

Po zakończonej Eucharystii część osób została jeszcze w kościele, by modlić się do Matki Bożej. W środę udaliśmy się także do centrum Bangi, by pomodlić się w tamtejszej katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Bryła budowli oraz wykonanie z cegły, tak odmienne od reszty kościołów, które widzieliśmy, mocno nas zainteresowały. Zaskoczyła nas także frekwencja ludzi białych, najprawdopodobniej przedstawicieli wszelkiej maści organizacji dobroczynnych i rządowych Europy i Ameryki. Dowiedzieliśmy się, że papież Franciszek otworzył tutaj Drzwi Święte Roku Miłosierdzia inaugurując Rok Miłosierdzia. Mówił wtedy: „Rok Święty Miłosierdzia zaczyna się na tej ziemi, która cierpi od lat z powodu wojny, nienawiści, braku porozumienia i braku pokoju [...]. Tą modlitwą rozpoczynamy dziś Rok Święty tutaj, w tej duchowej stolicy świata”. Zobaczyliśmy także konfesjonał, w którym udzielał Sakramentu Pokuty w tamtym dniu. Następnie pojechaliśmy na rynek, gdzie nabyliśmy pamiątki. Po południu wraz z grupą młodzieży ćwiczyliśmy wspólnie śpiew piosenek w języku polskim i sango.

Czwartek upłynął nam na pakowaniu się i sprzątaniu mieszkania. Pomogliśmy także posprzątać plebanię. Przyjęliśmy kolejne rodziny, którym pomagamy wykształcić dzieci, wspierając je finansowo. Wieczorem, w odpowiedzi na zaproszenie, odwiedziliśmy wspólnotę Les Familles de Nazareth. Zrzesza ona młode pary, które w swoim środowisku świadczą o wartości Sakramentu Małżeństwa. Członkowie grupy pomagają sobie w opłaceniu tzw. „dotu”, bez którego niemożliwy jest ślub tradycyjny, oraz w organizacji ślubu kościelnego. Opiekują się także wdową – młodą kobietą, która parę lat temu straciła męża. Ojciec Stanisław z okazji spotkania przygotował konferencję mówiącą o roli i zadaniach małżonków. Co ciekawe duża część par wychowywała się przy parafi, gdy pracował tam ojciec Stanisław. Pokazuje to, że zawsze warto inwestować w Młodych. Na koniec zjedliśmy wspólną kolację.

Rankiem następnego dnia pojechaliśmy zawieźć nasze bagaże do siedziby firmy obsługującej nasz lot. Wracając wstąpiliśmy odwiedzić siostry kombonianki, które mają swoją placówkę w pobliżu kościoła p.w. św. Antoniego z Padwy – miejsca pracy polskich misjonarzy. Pozostało nam pożegnać się z księdzem Pawłem i miejscowymi wiernymi i ruszyć w drogę do Polski. Odlecieliśmy samolotem z Bangui do Yaounde — stolicy Kamerunu. Po krótkim oczekiwaniu odlecieliśmy do Paryża, by znaleźć się tam już o 6 nad ranem. Tutaj czekało nas kilkugodzinne oczekiwanie. Postanowiliśmy poszukać kaplicy, w której moglibyśmy się pomodlić. Szukanie przysporzyło nam wiele kłopotu, musieliśmy zmienić terminal, by dostać się do kaplicy, co wiązało się z paroma sprawdzeniami bagażu podręcznego przez lotniskową policję. Po prawie dwóch godzinach wreszcie znaleźliśmy miejsce, w którym znajdowały się obok siebie kaplice dla chrześcijan, żydów i muzułmanów. Zaskoczyły nas skromne rozmiary pomieszczeń, wnioskuję, że nie cieszącymi się liczną frekwencją. Gdy oczekiwanie dobiegło końca wsiedliśmy na pokład samolotu lecącego do Warszawy. Widok polskich pól obudził w nas sentyment, który można wyrazić znanymi słowami, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Z lotniska odebrał nas wujek Mateusza, któremu jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc w dojeździe do i z Warszawy. O godzinie 11 w nocy rozstaliśmy się i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.

 

Afryka 5 2018 15Afryka 5 2018 09Afryka 5 2018 06Afryka 5 2018 05Afryka 5 2018 13Afryka 5 2018 11Afryka 5 2018 02Afryka 5 2018 12Afryka 5 2018 10Afryka 5 2018 03afryka 4 2018 10Afryka 5 2018 16