Dzisiaj:5
Wczoraj:75
W tygodniu:5
W miesiącu:1798
Ogólnie:159249

Twoje IP: 3.80.55.37 poniedziałek, 21, styczeń 2019 02:05

Kto jest online

Goście: 2 gości online

001 Przed stazamikl. Jarosław Gomułka (r. IV)

Już od początku mojego pobytu w seminarium interesowałem się działalnością misyjną Kościoła. Przynależąc do ogniska misyjnego przez cztery lata z zaciekawieniem wsłuchiwałem się w opowieści tych kleryków i księży, którzy już byli na stażach. W moim sercu rodziło się pragnienie wyjazdu poza diecezję i zakosztowania, jak wygląda Kościół w jego wymiarze powszechnym. Bezpośrednią motywacją do zdecydowania się na wyjazd była dla mnie wypowiedź ks. bpa Andrzeja Jeża, który zachęcił nas do wyjazdu na misje – nawet na rok, dwa, aby nabrać szerszych perspektyw patrzenia na Kościół oraz dzielić się wzajemnie wiarą i tej wiary od innych się uczyć.

Przygotowanie do wyjazdu sprowadza się głównie do nauki języka hiszpańskiego, ponieważ jest on językiem urzędowym w Peru. Hiszpańskiego staram się uczyć codziennie, głównie poprzez naukę słówek. Oprócz tego w nauce pomaga nam ks. Leszek Leszkiewicz, poprzez cotygodniowe spotkania. Niekiedy czytam Pismo Święte lub odmawiam Liturgię Godzin w języku hiszpańskim. Poza nauką języka trzeba będzie zaszczepić się przeciw tężcowi i żółtaczce. Natomiast bezpośrednie przygotowania do wyjazdu rozpoczną się dla nas prawdopodobnie dopiero na początku lata.

 

Liczę na to, że jak już wyżej wspomniałem, dzięki temu stażowi będę mógł nabrać szerszych perspektyw patrzenia na Kościół, doświadczywszy go w kulturze południowoamerykańskiej. Ufam, że zgodnie z tradycyjnym polskim powiedzeniem „podróże kształcą” i ten staż nie pozostanie dla mnie bezowocny. Będziemy starać się pomóc misjonarzom w takiej mierze, w jakiej będzie to możliwe, a także dużo przebywać i rozmawiać z miejscową ludnością, wierząc, że tworzymy jeden, powszechny Kościół.

Szczerze mówiąc, to przed wyjazdem nie mam jakichś wielkich obaw. Tak po ludzku trochę może boję się spotkania z miejscowymi insektami, pajęczakami i gadami. Peru charakteryzuje się klimatem równikowym, więc tego typu zwierzątka można tam spotkać. Jednak ufam, że nic złego się nie stanie. W końcu tam normalnie żyją ludzie. Otuchy dodaje mi fragment z Psalmu 91: „będziesz stąpał po wężach i żmijach” - gdy zaufam Panu, On mnie uchroni od wielu niebezpieczeństw. :-)

Jeszcze nie wiem, czy, będąc kapłanem, wyjadę kiedyś na misje. Z pewnością jednak już teraz wiem, że nie chciałbym całego życia spędzić pracując na terytorium jednej diecezji. Myślę o tym, by parę lat spędzić poza granicami kraju, a gdzie, to jeszcze Pan Bóg wskaże. Ufam, że w rozeznawaniu woli Bożej pomoże mi ten staż.

kl. Adrian Fyda (r. II)

W najbliższe wakacje udam się do Ameryki Południowej dokładnie do Peru, gdzie odbędę miesięczny staż misyjny. Do podjęcia tej decyzji skłoniło mnie wiele czynników, głównie opowiadania starszych kolegów, którzy takie staże odbyli w rożnych zakątkach świata. Ich świadectwa oraz filmy, które ukazują piękno pracy misyjnej. Ostatecznie decyzje podjąłem w ostatniej chwili troszkę się obawiając tak czysto po ludzku – jak to będzie? czy dam radę? czy tego tak naprawdę chcę? Jednak modlitwa rozwiała wszelkie wątpliwości, które rodziły się w moim sercu. Obecnie przygotowuję się do wyjazdu poprzez modlitwę, naukę języka hiszpańskiego, trzeba też będzie się zaszczepić czego bardzo nie lubię – ale no cóż, trzeba to zrobić. Dalsze przygotowania ruszą pewnie miesiąc przed wyjazdem dlatego teraz podchodzę do tego bardzo spokojnie. Po wyjeździe spodziewam się, że doświadczę tego czym tak naprawdę są misje, jak wygląda praca księży misjonarzy, i co najważniejsze doświadczę powszechności Kościoła. Oczywiście nadal towarzyszą mi obawy takie jak nawiązanie kontaktu z drugim człowiekiem, żeby go zrozumieć, a co najważniejsze przekazać swoją wiarę w Jezusa. Sama podróż też będzie bardzo długa i wymagająca no i oczywiście sam pobyt, aby nie zmarnować czasu, który Bóg postanowił mi dać. Jednak do wszystkiego podchodzę z wielkim zaufaniem i wdzięcznością Bogu i ludziom, że mogę odbyć taki staż, który jak myślę kiedyś zaowocuje jeśli tylko taka będzie wola Pana Boga.

kl. Mateusz Kic (r. II)

Podczas najbliższych wakacji udam się na staż misyjny do Peru. Na podjęcie ostatecznej decyzji o wyjeździe złożyło się wiele motywów. Jednym z nich jestchęć zobaczenia w jaki sposób posługują misjonarze w tamtej części świata, oraz czy ja też jestem w stanie służyć innym na misjach ad gentes. Jest to dla mnie wielką radością, że Seminarium Duchowne w Tarnowie jest otwarte na takie wyjazdy, które już w czasie formacji zapalają w klerykach ducha misyjnego, którego każdy z nas przecież powinien w sobie mieć.

Do wyjazdu, przygotowuję się szczególnie przez studium języka hiszpańskiego, którego wcześniej nie znałem. Wraz z braćmi wyjeżdżającymi do Peru modlimy się po hiszpańsku m.in. odmawiając wspólnie: różaniec, kompletę (modląc się Liturgią Godzin) czy też czytając Pismo Święte. Ponad to raz w tygodniu spotykamy się na Eucharystii sprawowanej w tymże języku. Od tego roku należę do „Ogniska Misyjnego”, które intensywnie działa w naszym Seminarium. Na spotkaniach zapoznaję się z radosnymi realiami życia na misjach, lecz także z trudnościami z którymi muszą się zmierzyć misjonarze, jak i osoby im powierzone.

Każdy wyjazd wzbudza pewne niepokoje, a szczególnie taki, w którym mam dać nie tylko swoje ręce, ale i serce. Serce nie moje, ale serce ucznia Chrystusa. Mam nadzieję, że nowe doświadczenia życiowe i różnorodność otoczenia pogłębią we mnie wiarę, która jak pisze św. Paweł „jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy i dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy”. Myślę również, że ten staż zaowocuje w moim przyszłym życiu kapłańskim, być może także wyjazdem do posługiwania na misjach, jeśli w taki sposób odczytam wolę Bożą względem mnie.

kl. Tomasz Kulig (r. II)

Nazywam się Tomek Kulig i jestem alumnem drugiego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. W najbliższe wakacje, razem z księdzem Tomaszem Kudroniem i trzema braćmi, polecę do Peru, do Ameryki Południowej. Zdecydowałem się na ten wyjazd, ponieważ jestem zatroskany o sprawę misji Kościoła i myślę o tym, aby w przyszłości, z Bożą pomocą, zostać kapłanem posługującym na misjach „ad gentes”. Do stażu przygotowuję się przez naukę języka hiszpańskiego i modlitwę. Spodziewam się, że uderzy mnie odmienność Kościoła w Peru i że zmienię swoje spojrzenie na duszpasterstwo. Jedyne, czego się obawiam, to reakcja mojego organizmu na różnicę ciśnienia, która mogłaby uniemożliwić mi uczestnictwo w stażu.