Dzisiaj:6
Wczoraj:65
W tygodniu:149
W miesiącu:1171
Ogólnie:138926

Twoje IP: 54.198.77.35 środa, 18, lipiec 2018 00:51

Kto jest online

Goście: 5 gości online

14-18.09.2014.

6 2 kongoW niedzielę odpoczywalismy po podróży. Wieczorem, po Mszy Świętej, udaliśmy się w odwiedziny do sióstr przy parafii św. Franciszka, gdzie zjedliśmy wspólny posiłek. Była to kolejna okazja do posłuchania wielu opowieści i rozważań na temat pracy misjonarzy w Kongo. W poniedziałek rano pracowaliśmy przy remoncie sal katechetycznych, wraz z afrykańską ekipą remontową. Z tej kooperacji obie strony wyszły ubogacone. Potem udaliśmy się na marche, czyli targ, aby nabyć nieco pamiątek i rzeczy wszelakich, mniej lub bardziej przydatnych. Była to okazja do poćwiczenia umiejętności targowania się. Wieczorem po raz kolejny odwiedziliśmy nuncjusza apostolskiego, abpa Jana, aby przeprowadzić z nim wywiad na temat sytuacji Kościoła w Kongo i potrzeby pracy polskich misjonarzy w tym kraju. Zasadniczo na poniedziałek był zaplanowany wyjazd do Loulombo, na grób ks. Jana Czuby. Niestety z przyczyn niezależnych od nas, nie doszedł do skutku.

W zamian, we wtorek, udaliśmy się kilkadziesiąt kilometrów na południe do miejscowości Kinkala. W tamtejszej katedrze spotkaliśmy się z młodzieżą z parafii ks. Bogdana, która przeżywała tam tzw. sortie wakacyjne dni skupienia. Następnie zjedliśmy obiad w pensjonacie, na którego terenie można też zwiedzić tradycyjną wioskę afrykańską, niezamieszkaną oczywiście. Właściecielem tego pensjonatu jest Placide, któy jest bardzo dobrym znajomym ks. Bogdana. Prowadzi wszelkie budowy na parafii, a obecnie rozbudowuje szkołę znajdującą się na terenie misji. Jeszcze przed wyjazdem, po Mszy Świętej, zostaliśmy zaproszeni na śniadanie do sióstr zakonnych, Afrykanek, pracujących i mieszkających przy parafii. Po powrocie pomagaliśmy księdzu Bogdanowi w sprawach kancelaryjnych. Środę rozpoczęliśmy od niewielkich zakupów i przygotowań do podróży powrotnej. Na obiedzie gościliśmy francuskiego ojca spirytyna, Franciszka, który od wielu lat posługuje w Brazzaville. Pochodzi on z Bretanii, z diecezji Brest. Popołudnie upłynęło na pakowaniu walizek, ostatnich rozmowach i sprzątaniach. Bardzo nas zaskoczyło, że kilkanaście osób, poznanych na oazie, przyszło aby się pożegnać. Trzeba przyznać, że trudno było powiedzieć to ostateczne "au revoir" i owe pożegnania przeradzały się w długie rozmowy. Kilka godzin przed wylotem nadaliśmy bagaże. Po kalacji pożegnaliśmy się ze wspólnotą księży i kleryków z parafii Jesus Ressuscite et de la Divine Misericorde.

6 1 kongoRoku pańskiego 2014, 17 września o godzinie 22.00 opuściliśmy Brazzaville, z nadzieją, że jeszcze tu wrócimy... Czwartek spędzamy w Paryżu, tę atrakcję zawdzięczamy strajkowi we francuskich liniach lotniczych. W planach mamy zobaczyć najważniejsze zabytki Paryża. W piątkowy ranek wylecimy do Brukseli, a stamtąd do Krakowa... Nasza przygoda z Afryką dobiega końca, chcemy się podzielić naszymi przemyśleniami. Wracamy z Afryki o wiele bogatsi. Bogatsi duchowo i pod względem ludzkim. Zaskoczyła nas otwartość Kongijczyków, ich prosta, ale przejmująca religijność, bardzo wyrażająca się na zewnątrz, radość ze spotkania Boga i drugiego człowieka. Często towarzyszy ludziom przekonanie, że to Europa wspiera Afrykę, tamtejszy Kościół, ale doświadczyliśmy, że od Afrykańczyków otrzymuje się o wiele więcej niż się im daje. Dobro wraca pomnożone. Naocznie przekonaliśmy się o ciągłej potrzebie wysyłania misjonarzy fideidonistów do Konga, bo choć miejscowy Kościół jest bardzo żywy i prężnie się rozwija, ma wiele powołań, to czyha na niego wiele zagrożeń, a wiara wymaga pogłębienia i zakorzenienia w sercach Afrykańczyków i ich kulturze.