Dzisiaj:5
Wczoraj:75
W tygodniu:5
W miesiącu:1798
Ogólnie:159249

Twoje IP: 3.80.55.37 poniedziałek, 21, styczeń 2019 01:33

Kto jest online

Goście: 10 gości online

Poniedziałek 25.08.2014 – niedziela 31.08.2014

3 1 kongoPrzez cały dzień przygotowywaliśmy się do rozpoczynającej się kolejnego ranka oazy z dziećmi i młodzieżą z grupy "YAMBOTE". Do naszych zadań należało sortowanie medykamentów, drukowanie i składanie śpiewników oazowych oraz planów zajęć na cały tydzień. Przed wyjazdem pożegnaliśmy stażystę Cedricka, który 31. 08. kończy praktykę w parafii.

We wtorek od samego rana przy kościele gromadziły się dzieci, wraz z rodzicami. Wobec tego po wyjściu z plebanii natknęliśmy się na spory tłum ludzi, który, jak się okazało, miał się pomieścić w pięciu busach. Warto podkreślić, że liczba uczestników oazy wynosiła około 160 osób, wliczając w to nas. Szaleńczą drogę do ośrodka salezjańskiego położonego na obrzeżach Brazzaville, przebyliśmy w niesamowitym ścisku. Mogliśmy empirycznie doświadczyć specyficznego sposobu przestrzegania przepisów drogowych i z duszą na ramieniu dotarliśmy szczęśliwie na miejsce.

Salezjanie prowadzą tutaj szkołę zawodową dla około czterystu chłopców, przygotowujących się do zawodu ślusarza, stolarza i murarza. Część z nich mieszka tu w ciągu roku szkolnego, ale obecnie są na wakacjach, które trwają do 1 października. Oaza miała do dyspozycji łazienki, kuchnię, sześć sal mieszkalnych oraz dużą salę spotkań, która służyła również jako kaplica i jadalnia. Nasza ekipa stażowiczów, dzięki uprzejmości księży salezjanów zamieszkała w obrębie klasztoru. Każdy z nas otrzymał pokoik z łazienką, co było nielada luksusem, gdyż reszta uczestników oazy spała w pokojach 21-osobowych.

3 2 kongoKażdy dzień rozpoczynaliśmy Mszą Świętą o godzinie 7.00, na której grał zawsze młodzieżowy zespół. Po "krótkim" przygotowaniu jedliśmy śniadanie, a potem mieliśmy tzw. "quartier libre", który można było wykorzystać na rekreację, w naszym wypadku była to gra w piłkę nożną. Mecze odbywały się na piaszczystym boisku, a zawodnicy grali boso lub w klapkach(!). Mniej więcej o godzinie 14.00 był obiad. Do stołu podawano: przede wszystkim maniok, makaron, chleb, mięso wołowe, rybę, danie przygotowywane z liści manioku, różnego rodzaju sosy z mielonymi orzeszkami ziemnymi. Działanie miejscowej flory bakteryjnej w szczególny sposób odczuł Krzysztof, który przez 2 dni musiał pozostać w łóżku. Po obiedzie oazowicze mieli spotkania w grupach dotyczące kultu Miłosierdzia Bożego. Przez szereg dni omawiali kolejno: 1. Nieskończone Miłosierdzie Boże. 2. Język miłosierny. 3. Serce miłosierne. 4. Spojrzenie miłosierne. 5. Uszy miłosierne. 6. Stopy miłosierne. 7. Ręce miłosierne. 8. Maryja, Matka Miłosierdzia. Dzieci mogły się nauczyć modlitwy koronką do Bożego Miłosierdzia, którą kilkakrotnie odmówiliśmy wspólnie. Przed kolacją odbywały się bardzo ważne zajęcia nauki śpiewu. Byliśmy pod wrażeniem wykonania licznych piosenek religijnych przez dzieci i młodzież. Po długo wyczekiwanej kolacji był czas na rekreację, która często sprowadzała się do tańca pełnego dynamiki, entuzjazmu i radości. Oglądaliśmy również film, oraz prezentowaliśmy zdjęcia i nagrania zrobione w czasie oazy. Jedna z grup przygotowała też skecz, przy którym wszyscy swobodnie posługujący się językiem francuskim mogli się ubawić po pachy, szkoda, że nie należeliśmy do tego grona. Dzień kończył się modlitwą. Pomiędzy poszczególnymi punktami programu, nasz grupa seminaryjna znajdowała czas na modlitwę, czytanie Pisma Świętego i lektury duchownej. Zwykle czyniliśmy to w kaplicy ojców salezjanów, nie rozstając się z językiem francuskim.

3 3 kongoPiątek, był nieco odmienny od pozostałych dni, gdyż udaliśmy się wszyscy nad rzekę, aby się nieco ochłodzić i wypocząć w promieniach afrykańskiego słońca. Dzień upłynął pod znakiem przeróżnych zabaw i gier, poczynając od pływania, przez siatkówkę do piłki nożnej. Po skończonym obiedzie i krótkiej sieście udaliśmy się w drogę powrotną do naszego ośrodka.

W niedzielę odwiedził nas nuncjusz apostolski w Kongo, ks. abp Jan Pawłowski, którego już mieliśmy okazję poznać wcześniej. Jak się okazało, był też dobrze znany reszcie oazowiczów, którzy bardzo ciepło go przyjęli. Celebrował poranną Eucharystię i wygłosił bardzo ciekawe kazanie do dzieci. Następnie rozdaliśmy przywiezione przez niego słodycze, a po wspólnym zdjęciu nasz gość niestety nas opuścił, udając się do własnych obowiązków.

Przed nami jeszcze tylko dwa dni oazy...