Dzisiaj:41
Wczoraj:92
W tygodniu:133
W miesiącu:2319
Ogólnie:104743

Twoje IP: 54.224.191.72 wtorek, 25, kwiecień 2017 10:30

Kto jest online

Goście: 34 gości online
Pożegnania
Piątego sierpnia popołudniu odwiedziliśmy siostry Koreanki, które mieszkają przy parafii
katedralnej w Karagandzie. Zostaliśmy podjęci pysznym ciastem upieczonym przez siostry.
Ponad to siostry pokazały nam swoje brewiarze, które są napisane w ich języku ojczystym.
Nie tylko zobaczyliśmy jak wyglądają litery języka koreańskiego, ale też usłyszeliśmy jak
on brzmi, gdy jedna z sióstr przeczytała nam parę fragmentów brewiarza. Na końcu tego
spotkania zrobiliśmy sobie z siostrami pamiątkowe wspólne zdjęcie. Wieczorem tego samego
dnia pojechaliśmy odwiedzić kierownika budowy nowej katedry w Karagandzie o polskich
korzeniach – Anatola Malinowskiego. Mieliśmy okazję dowiedzieć się o historii ich rodziny,
a także o ich zmartwieniach i radościach dnia dzisiejszego. Państwo Malinowscy okazali nam
dużo życzliwości. Widzieli w nas swoich synów, którzy obecnie żyją i pracują w Warszawie.
Następnego dnia (06.08) po wieczornej Mszy Świętej poszliśmy odwiedzić rodzinę państwa
Gotowskich. Z ich dziećmi zaprzyjaźniliśmy się podczas naszego stażu w ich parafii. Zaraz
po zakończeniu Mszy Świętej jedna z ich córek, Sonia, czekała na nas, by zaprowadzić
nas do ich domu. Wspólnie z całą ich rodziną zjedliśmy kolację. Następnie dzieciaki
przygotowały specjalny koncert pożegnalny: Masza wspaniale zagrała kilka utworów
na pianinie, a później zatańczyła i zaśpiewała wraz z Sonią. Po nich swoje umiejętności
zaprezentował nam Misza – zatańczył swój własny, niebanalny taniec. Najstarsza z córek
państwa Gotowskich, Ksiusza, animowała pieśni swego młodszego rodzeństwa, a także sama
zagrała na gitarze kilka tutejszych szlagierów. Bawiliśmy się wraz z nimi wyśmienicie. Ich
występy, w które wkładały całe swoje serce, zrobiły na nas ogromne wrażenie. Po tej wizycie
uświadomiliśmy sobie jak ważne dla tych dzieci były nasze wcześniejsze z nimi spotkania
po Mszach Świętych, a także wspólne zabawy (m.in. gra w piłkę). Przy pożegnaniu, cała
ich rodzina wyraziła nadzieję, że kiedyś może wrócimy do nich jako duszpasterze. Dzięki
tym spotkaniom spostrzegliśmy jak tutejsi katolicy są spragnieni kontaktu z kapłanami. A
Kazachstan ich potrzebuje.
Paweł, Darek, Mateusz i Igor.
Piątego sierpnia popołudniu odwiedziliśmy siostry Koreanki, które mieszkają przy parafiikatedralnej w Karagandzie. Zostaliśmy podjęci pysznym ciastem upieczonym przez siostry. Ponad to siostry pokazały nam swoje brewiarze, które są napisane w ich języku ojczystym.Nie tylko zobaczyliśmy jak wyglądają litery języka koreańskiego, ale też usłyszeliśmy jakon brzmi, gdy jedna z sióstr przeczytała nam parę fragmentów brewiarza. Na końcu tegospotkania zrobiliśmy sobie z siostrami pamiątkowe wspólne zdjęcie. Wieczorem tego samegodnia pojechaliśmy odwiedzić kierownika budowy nowej katedry w Karagandzie o polskichkorzeniach – Anatola Malinowskiego. Mieliśmy okazję dowiedzieć się o historii ich rodziny,a także o ich zmartwieniach i radościach dnia dzisiejszego. Państwo Malinowscy okazali namdużo życzliwości. Widzieli w nas swoich synów, którzy obecnie żyją i pracują w Warszawie.Następnego dnia (06.08) po wieczornej Mszy Świętej poszliśmy odwiedzić rodzinę państwaGotowskich. Z ich dziećmi zaprzyjaźniliśmy się podczas naszego stażu w ich parafii. Zarazpo zakończeniu Mszy Świętej jedna z ich córek, Sonia, czekała na nas, by zaprowadzićnas do ich domu. Wspólnie z całą ich rodziną zjedliśmy kolację. Następnie dzieciakiprzygotowały specjalny koncert pożegnalny: Masza wspaniale zagrała kilka utworówna pianinie, a później zatańczyła i zaśpiewała wraz z Sonią. Po nich swoje umiejętnościzaprezentował nam Misza – zatańczył swój własny, niebanalny taniec. Najstarsza z córekpaństwa Gotowskich, Ksiusza, animowała pieśni swego młodszego rodzeństwa, a także samazagrała na gitarze kilka tutejszych szlagierów. Bawiliśmy się wraz z nimi wyśmienicie. Ichwystępy, w które wkładały całe swoje serce, zrobiły na nas ogromne wrażenie. Po tej wizycieuświadomiliśmy sobie jak ważne dla tych dzieci były nasze wcześniejsze z nimi spotkaniapo Mszach Świętych, a także wspólne zabawy (m.in. gra w piłkę). Przy pożegnaniu, całaich rodzina wyraziła nadzieję, że kiedyś może wrócimy do nich jako duszpasterze. Dziękitym spotkaniom spostrzegliśmy jak tutejsi katolicy są spragnieni kontaktu z kapłanami. AKazachstan ich potrzebuje.
Paweł, Darek, Mateusz i Igor.

DolinkaRankiem 07.08 udaliśmy się do miejscowości Dolinka. Miejsce to znajduje się ok. 60 km od Karagandy. Wybraliśmy się tam wraz z ks. Władimirem, towarzyszyła nam również pani Katarzyna. W latach 1932 – 1961 w tej wsi znajdował się obóz pracy. Jak dojechaliśmy na miejsce to dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że obóz ten obejmował obszar dzisiejszej Francji. Zsyłano tam każdego kto był uznawany za wroga państwa, w większości byli to ludzie niewinni. Przetrzymywano tam ludzi w różnym wieku, od małych dzieci do starszych osób. Była tam przetrzymywana również inteligencja, która była uważana przez władzę komunistyczną za zagrożenie. Ich wiedza była główną przyczyną zesłania do obozu. Dlatego to oni ostatni opuszczali obóz. Kobiety i mężczyźni pracowali i mieszkali w takich samych warunkach. Prace wykonywali od wczesnych godzin porannych do późnego wieczora. Dużo ludzi umierało tam z powodu wycieńczenia organizmu. Jeśli ktoś nie przestrzegał reguł był surowo karany (np. karcer lub przedłużenie wyroku). Ludzie, którzy byli u kresu sił, bądź już nie żyli odwożono do Spasku. Znajduje się tam wspólna mogiła ludzi przetrzymywanych w Dolince. Mieliśmy okazję odwiedzić to miejsce dzień wcześniej. Dzieci natomiast, które umierały w Dolince były grzebane w miejscu oddalonym o kilka kilometrów od miejsca kaźni.

Darek, Paweł, Mateusz i Igor

Dnia 29 lipca mieliśmy okazję uczestniczyć w uroczystości przekazania funkcji proboszcza w parafii katedralnej. Miejsce ks. Janusza Potoka (naszego rodaka kończącego seminarium tarnowskie) zajął ks. Władimir ze Słowacji. Uroczystej Mszy Świętej przewodniczył ks. bp Janusz Kaleta, na końcu której odczytano dekret oznajmiający objęcie funkcji proboszcza przez ks. Władimira. Ks. Janusz Potok został skierowany na placówkę, która jest obecnie w budowie tj. nowej Katedry diecezji karagandyjskiej. Po Mszy Świętej wraz z parafianami udaliśmy się na poczęstunek przygotowany z okazji przywitania nowego, a równocześnie pożegnania byłego proboszcza.

Darek, Paweł, Mateusz i Igor

DSC_0573W czwartkowy poranek (02.08) pojechaliśmy z ks. bp Januszem do stolicy Kazachstanu. Jest ona oddalona ok. 200 km na północ od Karagandy. O godz. 13.00 zostaliśmy podjęci obiadem w parafii katedralnej w Astanie przez miejscowych kapłanów na czele z ks. abp Tomaszem Petą. Po obiedzie udaliśmy się do miasta, aby zwiedzić stolicę. Ponad Astaną góruje słynny „Bajterek”, który przyciągnął i naszą uwagę. Na tej wieży mieliśmy okazję spotkać wielu ciekawych ludzi i nasycić się pięknymi widokami. Następnie przeszliśmy od „Bajterka” długą aleją, którą upiększają wspaniałe ogrody i równie piękne pod względem architektonicznym nowoczesne budynki, w kierunku oryginalnej budowli w kształcie odwróconego lejka. Po dotarciu na miejsce okazało się, że było to centrum handlowe. Astana jest stolicą Kazachstanu od 1998 roku, dlatego też wszystkie znaczące budowle zostały wzniesione od tego czasu, aby reprezentować ten kraj. Zwiedzanie zajęło nam cały popołudniowy czas. Do kościoła katedralnego wróciliśmy na Mszę Świętą o godz. 18.00 . Po kolacji chwilę swojego wolnego czasu poświęcił nam ks. abp Tomasz Peta, który przybliżył nam jeszcze bardziej specyfikę Kościoła w Kazachstanie. Wieczorem do miasta zabrał nas i oprowadził ks. neoprezbiter Eugeni. Na początku mieliśmy okazję podziwiać morskie zwierzęta w miejscowym oceanarium „Dumaj”. Potem podziwialiśmy centrum Astany nocą. Ogromne wrażenie zrobiły na nas podświetlane fontanny przed pałacem prezydenckim, z których woda wytryskiwała w rytm muzyki. Następnego dnia po śniadaniu wyjechaliśmy z Astany do Karagandy. Dzięki tej wizycie w stolicy Kazachstanu mieliśmy okazję zobaczyć drugie oblicze tego kraju. Bogactwo i przepych, który tu zobaczyliśmy kontrastuje z biedą i sytuacją większości mieszkańców Kazachstanu.

Darek, Paweł, Mateusz i Igor

zdjecie_z_ks._bp_JanuszemOd poniedziałku pomagałem w prowadzeniu łagru dla dzieci z biednych rodzin w Temirtau. Zorganizowały go siostry ze zgromadzenia  Misjonarek Miłości oraz miejscowy proboszcz ks. Mariusz. Dzieci miały dobrze zapełniony czas. We wtorek byliśmy na wycieczce w sanatorium w Żartasie. W środę mieliśmy okazję pływać statkiem po miejscowym jeziorze. We czwartek odwiedziliśmy seminarium duchowne w Karagandzie, gdzie odbył się mecz między zawodnikami naszego łagru, a piłkarzami łagru prowadzonego przez księży Marianów. W piątek dzieci cieszyły się z wizyty na basenie. W sobotę dzień spędziliśmy wędrując po miejscowych wzniesieniach (nazywanych tutaj „sobkami”) i podziwiając piękne widoki. W niedzielnej Eucharystii uczestniczyliśmy wraz ze wspólnotą parafialną, po której miałem okazję porozmawiać z miejscowymi wiernymi. Po obiedzie opowiedziałem dzieciom o seminarium w Tarnowie. W poniedziałkowy wieczór odwiedził nasz łagier ks. bp Janusz Kaleta, przewodniczył On Eucharystii, a później zjedliśmy wspólnie kolację. Wtorkowy dzień był pełen emocji: wygraliśmy ze znaczną przewagą mecz, który odbył się u księży Marianów; potem odwiedziliśmy siostry karmelitanki.

Czytaj więcej...