Dzisiaj:51
Wczoraj:118
W tygodniu:512
W miesiącu:1870
Ogólnie:98762

Twoje IP: 54.205.203.188 sobota, 25, luty 2017 11:17

Kto jest online

Goście: 32 gości online

Świadectwa pobytu na ziemi Kazachskiej:

 Kl. Albert Adamczyk (rok V)

 

Mała trzódka w ogromnym kraju”

- czyli kilka refleksji po stażu misyjnym w Kazachstanie

W dniach 29.VI. – 13.VIII.2011r. dane mi było odbywać staż misyjny w Kazachstanie. Pracowałem w Atyrau, mieście położonym nieopodal Morza Kaspijskiego, liczącym ok. 140 tyś. mieszkańców. Sama parafia p.w. Przemienienia Pańskiego to niespełna 200 osób, co na warunki kazachskie i tak jest dużą liczbą. Pracuje tam jeden kapłan i cztery siostry zakonne, wszyscy z Polski. Przez półtorej miesiąca żyłem w tej wspólnocie, mogłem poznawać to co w niej dobre i piękne, budować się jej wiarą, ale także spotkać się z problemami i trudnościami, które przeżywa. Nie dokonałem niczego spektakularnego – uczestniczyłem w liturgii (która jest tam sprawowana w języku rosyjskim, a także angielskim i włoskim ze względu na obcokrajowców którzy pracują w Kazachstanie), opiekowałem się w zastępstwie siostry zakrystią, jako akolita rozwoziłem Komunię Świętą do chorych, na ile mogłem pomagałem też w pracach fizycznych. Raz w tygodniu ks. Cezary (proboszcz i wikariusz generalny w Atyrau) zabierał mnie do Kulsar oddalonych o 230 km od Atyrau, gdzie też jest mała parafia licząc około 30 osób. Tam była Msza Święta i różnego rodzaju prace fizyczne. Bardzo ciekawym doświadczeniem były dla mnie obozy dla dzieci (tzw. „łagiery”).Wartym zaznaczenia jest to, że uczestniczyły w nich nie tylko dzieci katolickie, ale także prawosławne i muzułmańskie. Przez cały czas mojego pobytu spotykałem się z ogromną życzliwością i wdzięcznością ludzi wśród których przebywałem; to niesamowite uczucie, gdy na twój widok na czyjejś twarzy pojawia się uśmiech – ja w Atyrau ciągle tego doświadczałem.
No, ale o mnie już wystarczy; czas nakreślić kilka słów o Kościele w Kazachstanie.

 

Czytaj więcej...