Dzisiaj:68
Wczoraj:71
W tygodniu:304
W miesiącu:1377
Ogólnie:121289

Twoje IP: 54.80.148.252 czwartek, 19, październik 2017 23:26

Kto jest online

Goście: 20 gości online

Norwegia dla Kościoła Katolickiego jest terenem prawdziwie misyjnym. Kraj liczy sobie niecałe 5 mln mieszkańców i choć Chrystus jest tam znany od kilku wieków (ponad 90 % mieszkańców to luteranie), to jednak nie jest On kochany. Utarło się powiedzenie, które charakteryzuje religijność Norwegów, że prawdziwy Norweg w swoim życiu jest cztery razy w kościele: dwa razy świadomie (na bierzmowaniu i swoim ślubie) i dwa razy nieświadomie (na swoim chrzcie i pogrzebie). Zaledwie 2% mieszkańców to katolicy i to w większości wywodzący się z ludzi, którzy przyjechali do Norwegii za pracą.

Na zaproszenie Księdza Dariusza Burasa, za co jestem mu bardzo wdzięczny, na przełomie lipca i sierpnia, pojechałem do Norwegii na miesięczną praktykę. Życie w Norwegii toczy się o wiele wolniej niż w Polsce. Tam nikt się nie spieszy, standard życia jest nawet większy niż w krajach Europy zachodniej i do tego wszystkiego trzeba dodać piękno natury, zwłaszcza fiordy, znane na całym świecie. To jest jedna rzecz, która mnie zaskoczyła pozytywnie, druga zaś to postawa katolików, którzy tam mieszkają. Ci ludzie są spragnieni Pana Boga, są głodni Jego nauki, ale nie ma im kto jej głosić, ponieważ jest tam bardzo mało kapłanów. Są oni bardzo otwarci, życzliwi, chętni do współpracy i pomagają sobie nawzajem. Pomagają także nowo przybyłym, czy to świeckim czy kapłanom, aby się mogli odnaleźć w nowej rzeczywistości i nie zostali sami ze swoimi problemami.

Duszpasterstwo w Norwegii jest dosyć wymagające. Tak jak wspomniałem, kapłanów jest niewielu, a potrzeby duże. Dodatkowym problemem jest wielkość tego kraju. Ks. Dariusz ma „parafię”, która obszarowo jest taka jak Diecezja Tarnowska i sam ją obsługuje! Ponadto problem stanowi także język, a właściwie języki. Norwescy katolicy to często zlepek kultur i narodowości. Są tam obecni Nigeryjczycy, Tamilowie, Wietnamczycy, Ekwadorczycy, Rosjanie i wiele innych narodowości z całego świata. Bywało tak, że Msza św. była celebrowana w kilku językach: większość po angielsku, Ewangelia po polsku, kazanie po rosyjsku, a modlitwa eucharystyczna po norwesku. Problemem jest także brak kościołów. Ks. Dariusz nie ma ani jednego swojego kościoła. Wszystkie Msze święte i nabożeństwa celebruje albo w kościołach protestanckich albo w prywatnych domach.

Jestem bardzo zadowolony z tej praktyki, z doświadczeń, które tam zyskałem. Rzecz ciekawa, że to właśnie tam stawiałem pierwsze kroki w głoszeniu Słowa Bożego i swoje pierwsze kazanie, jako diakon, wygłosiłem w czwartek 22 lipca 2010 miejscowości Forde. Oprócz głoszenia kazań prowadziłem również katechezę parafialną oraz różne grupy młodzieżowe. Dzięki tej praktyce mogłem zobaczyć jak funkcjonują inne kościoły lokalne, ich radości i problemy, jak w praktyce wygląda ekumenizm. Poza tym, miałem okazję poznać piękno tego kraju. W Norwegii spotkałem wielu ciekawych ludzi, którzy dzielili się za mną doświadczeniem wiary, opowiadali o swoim wysiłku w poszukiwaniu Chrystusa i trudnościach w kroczeniu drogą Jego przykazań. Kontakt z tymi ludźmi, radość w ich oczach z tego ze głosi się im Chrystusa, daje poczucie satysfakcji i spełnienia, i jest to wystarczająca nagroda za trudy, jakie czasami przyszło ponieść.